Co kupujący będzie uznawał za „must have” za kilka lat?
Zmieniają się gospodarstwa domowe, sposób pracy, oczekiwania wobec komfortu i podejście do kosztów eksploatacji. Rynek mieszkaniowy już dziś próbuje odpowiedzieć na potrzeby klienta, który dopiero za kilka lat będzie podejmował decyzje zakupowe.
Jeszcze niedawno balkon, miejsce postojowe czy komórka lokatorska były często traktowane jako dodatki. Dziś dla wielu kupujących są już elementem podstawowego zestawu pytań.
Za 5–10 lat lista może wyglądać zupełnie inaczej.
Na znaczeniu będą zyskiwać rozwiązania związane z elastycznym układem wnętrza, niższymi kosztami użytkowania, energooszczędnością, możliwością pracy z domu, lepszym przechowywaniem i bardziej funkcjonalnymi częściami wspólnymi.
Zmienia się też sam model gospodarstwa domowego. Więcej osób mieszka samotnie, rodziny są mniejsze, część kupujących pracuje hybrydowo, a inni chcą mieć przestrzeń, którą łatwo dostosować do różnych etapów życia.
To oznacza, że mieszkanie przyszłości nie musi być większe. Może za to być bardziej elastyczne.
Pokój, który dziś jest gabinetem, jutro może stać się pokojem dziecka. Przestrzeń wspólna może łączyć funkcję wypoczynkową, pracy i spotkań. Coraz większe znaczenie może mieć też to, jak budynek radzi sobie z kosztami energii, hałasem, przegrzewaniem latem czy dostępem do zieleni.
Technologia również będzie miała swój udział w tej zmianie, ale niekoniecznie w formie efektownych gadżetów. Bardziej liczyć się będą rozwiązania, które realnie upraszczają codzienność: zarządzanie energią, bezpieczeństwo, dostęp do budynku czy kontrola zużycia mediów.